ZLOT KLUBU PODRÓŻNIKÓW "ŚRÓDZIEMIE"
Witam, Na świeżo po Zlocie Klubu Podróżników posyłam pierwsze zdjęcia i krótki opis tej tak miło udanej imprezy. Źródła samej imprezy sięgają sierpniowego slajdowiska na Starych Wierchach, podczas którego swoje zdjęcia z Kuby, Bułgarii, Macedonii zaprezentowali członkowie Klubu Podróżników ,,Śródziemie" i po raz pierwszy również ja poczułem się Podróżnikiem prezentując własne zdjęcia z Rumunii w tak znamienitym towarzystwie. Zaowocowało to zaproszeniem do Krakowa, gdzie również miałem okazję podzielić się swoimi opowieściami z Kongo, Bajkału i wspomnianej Rumunii. W ten sposób zrodziła się idea organizacji rocznicowego Zlotu Klubu Podróżników ,,Śródziemie" na Starych Wierchach pod nastrojowym hasłem - ,,Powitanie Jesieni". Piątek - popołudnie. Leniwie kończący się dzień sprowadza na polanę pierwszych uczestników Zlotu. Chwilowy pośpiech przy wydawaniu voucherów na kiełbaskę, kaszankę i ,,pianę", skrótowo potraktowane ognisko - wszystko to, by w charakterystycznym dla gór spokoju zasiąść w profesjonalnie zaaranżowanej sali projekcyjnej, gdzie uczestnicy zlotu mogli obejrzeć filmy z serii ,,Himalaiści. W strefie śmierci" (z archiwów Discovery). Sobota - poranek tego dnia upłynął na wprawianiu się w łucznictwie oraz zaciętych potyczkach na kulki z farbą. Popołudniu, punktualnie o 16:00 wystartowała grupka śmiałków (i śmiałczyń) biegnących na siódmą koronę Polski- Turbacz. Na zmęczonych ekstremalistów czekały gorąca kaszanka, buchający żar ogniska - pod którym, w kamiennym sarkofagu, kryło się pieczyste. Dla tych, którzy nie zdecydowali się na biegowe zmagania z rywalami i własną słabością czekały liczne atrakcje, wśród których wyróżniała się możliwość poprowadzenia psiego zaprzęgu. Jednak wszystkich uczestników najbardziej elektryzowało oczekiwanie na mięsiwo pieczone w kamiennym sarkofagu pod ogniskiem i rybę przygwożdżoną do pniaka przy ognisku. Obie te interesujące potrawy stanowiły prezentację sztuki kulinarnej ludów pierwotnych - w wykonaniu kierownika - pierwotnego człowieka lasu. Gdy słońce ostatnich kręgów nieba dochodziło uczestnicy zlotu przegrupowali się by stanąć w szrankach konkursu wiedzy turystyczno - geograficznej. W obu konkursach - dotyczących Polski i świata - trzecie miejsce zajął gazda na schronisku - Wojtek Stachoń. Gdy zakończyło się rozdanie nagród przyszła kolej na pokaz slajdów z ostatniej wyprawy Janka Meli,który wraz z grupą niepełnosprawnych podróżników, zdobył najwyższy szczyt Kaukazu, pięciotysięcznik Elbrus. Doświadczony losem polarnik ujął wszystkich słuchaczy swym optymizmem i entuzjazmem, wciągając wszystkich do współpracy w fundacji ,,Poza horyzonty". Widać już pierwsze owoce owej współpracy, w styczniu, na terenie schroniska, zostanie zorganizowany obóz dla dzieci, którymi opiekuje się fundacja. Niedziela, ostatni dzień zlotu, była idealnym jego zakończeniem. W pięknym, gorczańskim słońcu podróżnicy wymieniali się adresami, mieli chwilę na zrobienie pamiątkowego zdjęcia, odpoczywali oddychając leniwie świeżym, górskim powietrzem.
napisał : Figura